- 71-letnia pacjentka z objawami pogarszającej się funkcji poznawczej, zmęczeniem i utratą masy ciała przez dwa lata miała znacznie podwyższone stężenie arsenu w moczu.
- Przyczyną zatrucia arszenikiem okazał się nadmierny, pięcioletni intake 26 suplementów diety, w tym alg spiruliny i chlorelli.
- Arsen może powodować bradykardię, zaburzenia poznawcze oraz objawy depresyjne i lękowe.
- Przed rozpoczęciem suplementacji warto skonsultować się z lekarzem i wybierać produkty z certyfikatami czystości.
Niepokojące objawy przez dwa lata
71-letnia kobieta zgłosiła się do lekarza z narastającym osłabieniem pamięci, ciągłym zmęczeniem oraz utratą masy ciała trwającą od dwóch lat. Do tych dolegliwości dołączyły zwolnienie tętna, stany lękowe, obniżenie nastroju oraz lekka duszność podczas wysiłku.
Badania wykazały tętno na poziomie zaledwie 40 uderzeń na minutę oraz podwyższone stężenie arsenu w moczu – 111,8 µg/L. Po wykluczeniu innych przyczyn lekarze uznali, że to właśnie arsen odpowiada za objawy pacjentki.
Suplementy zamiast posiłków
Kobieta od pięciu lat stosowała restrykcyjną dietę opartą na koktajlach warzywno-owocowych i przyjmowała aż 26 różnych suplementów diety codziennie. Wśród nich znajdowały się preparaty z alg – spirulina i chlorella – które mają zdolność gromadzenia metali ciężkich z otoczenia.
Właśnie te produkty okazały się głównym źródłem arsenu. Badania laboratoryjne potwierdzają, że suplementy algowe mogą zawierać zarówno formy organiczne, jak i nieorganiczne pierwiastka, przy czym te drugie są szczególnie toksyczne dla człowieka.
Jak arsen wpływa na organizm?
Przewlekłe narażenie na arsen może powodować zmęczenie, zaburzenia funkcji poznawczych oraz problemy sercowo-naczyniowe, w tym bradykardię. Objawy rozwijają się powoli, dlatego często mylone są z naturalnym procesem starzenia się.
Mechanizm działania toksyny obejmuje stres oksydacyjny i uszkodzenie mitochondriów w komórkach, co prowadzi do zaburzeń rytmu serca oraz funkcji układu nerwowego.
Co powinno zaniepokoić pacjenta?
- Przyjmowanie więcej niż kilku suplementów jednocześnie przez dłuższy czas.
- Objawy takie jak nieuzasadnione zmęczenie, spowolnienie akcji serca czy pogorszenie pamięci.
- Brak informacji o badaniach czystości i zawartości metali ciężkich na opakowaniu produktu.
Jak ograniczyć ryzyko?
Przed rozpoczęciem suplementacji warto skonsultować się z lekarzem i wybierać produkty posiadające certyfikaty niezależnych laboratoriów. Regularne badania krwi i moczu pod kątem metali ciężkich są wskazane u osób stosujących dużą liczbę suplementów.
Świadome decyzje zakupowe oraz umiar w stosowaniu preparatów bez recepty mogą uchronić przed poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi, takimi jak zatrucie arszenikiem.
Źródło: Oryginalny artykuł
Komentarze czytelników 3
Jakiś czas temu kupiłam suplementy witaminowe przez internet z zagranicznej strony, bo były w bardzo dobrej cenie. Po przeczytaniu tego artykułu zastanawiam się, czy w ogóle powinnam je zażywać. Zawsze myślałam, że jeśli coś jest dostępne bez recepty w internecie, to musi być przynajmniej bezpieczne, nawet jeśli nie będzie działać. Teraz mam duży mętlik w głowie i chyba po prostu wyrzucę to opakowanie do kosza. Zdrowie jest ważniejsze niż te kilkadziesiąt złotych, które wydałam na zakup. Macie jakieś sprawdzone sposoby, jak sprawdzać wiarygodność producenta?
To naprawdę przerażające, co piszecie. Sama brałam przez kilka miesięcy popularne ziołowe tabletki na odchudzanie, które poleciła mi koleżanka. Po jakimś czasie zaczęłam odczuwać dziwne kołatania serca i wieczne zmęczenie, mimo że badania tarczycy wychodziły w normie. Dopiero gdy odstawiłam te suplementy, wszystko wróciło do normy. Teraz boję się kupować cokolwiek, co nie jest przepisane przez lekarza. Czy są jakieś sprawdzone listy certyfikowanych preparatów, na których można bezpiecznie polegać, czy najlepiej po prostu unikać wszystkiego, co jest sprzedawane bez ścisłej kontroli medycznej?
Warto dodać, że problem zanieczyszczeń w suplementach nie dotyczy tylko arszeniku. Często producenci suplementów, zwłaszcza tych sprowadzanych z mniej uregulowanych rynków, dodają do składu nielegalne substancje farmakologiczne, które mają zwiększać skuteczność preparatu. Konsumenci często nie mają pojęcia, że w zwykłej kapsułce na poprawę koncentracji mogą znajdować się pochodne amfetaminy albo silne leki przeciwbólowe. Zawsze sprawdzajcie numer partii i czy producent posiada jakiekolwiek certyfikaty jakości, choć nawet to nie daje stuprocentowej pewności przy obecnym stanie kontroli rynku.
💬 Co sądzisz? Podziel się swoją opinią
Twój komentarz zostanie opublikowany po moderacji. Adres email nie będzie widoczny.