- Serenoa repens, stosowana w łagodnym rozroście prostaty i łysieniu androgenowym, może powodować trwałe skutki uboczne seksualne i psychiatryczne przypominające zespół po-finasterydowy.
- W badaniu opisano przypadki, w których objawy pojawiły się w ciągu miesiąca u 61% pacjentów i trwały średnio 4,7 roku.
- Causalność oceniono jako prawdopodobną w 54% przypadków według skali Naranjo; objawy nasilały się przy terapii skojarzonej z finasterydem.
- Potrzebne są dalsze badania farmakowigilanckie ze względu na powszechny, niekontrolowany użytek preparatu.
Co to jest Serenoa repens i do czego się stosuje?
Serenoa repens, znana też jako palma sabałowa, jest szeroko stosowanym ziołem w leczeniu łagodnego rozrostu prostaty i łysienia androgenowego. Działa poprzez hamowanie enzymu 5-alfa-reduktazy. Preparaty te są dostępne bez recepty i uważane za bezpieczne, co prowadzi do ich niekontrolowanego użycia.
Obserwowane skutki uboczne
Coraz więcej doniesień wskazuje na poważne działania niepożądane, w tym zaburzenia seksualne, psychiatryczne i somatyczne. Objawy te przypominają zespół po-finasterydowy, znany z terapii finasterydem. W badaniu zidentyfikowano przypadki na podstawie samoocen z włoskiego forum poświęconego temu zagadnieniu.
Charakterystyka przypadków
Dawki wynosiły od 120 do 900 mg na dobę, a skutki uboczne pojawiły się w ciągu miesiąca u 61% pacjentów. Objawy były ciężkie i trwałe, z średnim czasem trwania 4,7 roku; pełna remisja wystąpiła tylko u trzech osób. Zgłoszenia dokumentowano za pomocą oficjalnych włoskich formularzy farmakowigilanckich.
Ocena przyczynowości i czynniki ryzyka
Dwóch klinicystów niezależnie oceniło przyczynowość za pomocą skali Naranjo, uznając ją za prawdopodobną w 54% przypadków. Terapie skojarzone, np. Serenoa repens z finasterydem, wiązały się z większą ciężkością i trwałością objawów. Pacjenci poddano strukturalnej ocenie klinicznej w ośrodku CERFIT, w tym badaniom historii medycznej, psychiatrycznej i laboratoryjnym.
Możliwy zespół post-Serenoa
Badanie sugeruje istnienie zespołu post-Serenoa (PSS), naznaczonego trwałymi zaburzeniami seksualnymi i neuropsychiatrycznymi. Mit o absolutnym bezpieczeństwie Serenoa repens może utrudniać zgłaszanie przypadków. Ze względu na powszechność użycia, konieczne są dalsze studia kliniczne i farmakowigilanckie.
Znaczenie dla pacjentów i lekarzy
Pacjenci powinni być świadomi ryzyka, zwłaszcza przy długotrwałym stosowaniu. Lekarze winni monitorować objawy i zgłaszać je do systemów farmakowigilanckich. Badanie podkreśla potrzebę większej ostrożności w rekomendowaniu tego zioła.
Źródło: Oryginalny artykuł
Komentarze czytelników 3
Przeszłam przez to piekło kilka lat temu. Brałam wyciąg z Serenoa repens przez dość długi czas, wierząc, że to bezpieczne zioła, a skutki uboczne pojawiły się właściwie z dnia na dzień. Problemy z nastrojem i ogromne zmęczenie trzymały się mnie przez długie miesiące po odstawieniu preparatu. Dopiero po jakimś czasie natrafiłam na zagraniczne fora poświęcone zespołowi post-Serenoa i zrozumiałam, że nie jestem w tym sama. To bardzo niedoceniany problem, o którym powinno się mówić znacznie głośniej, bo lekarze często bagatelizują wpływ takich suplementów na gospodarkę hormonalną.
Czy lekarze w ogóle biorą pod uwagę ten zespół w swojej codziennej praktyce? Od kilku miesięcy biorę suplementy z palmy sabałowej na prostatę i szczerze mówiąc, czuję się ostatnio zdecydowanie gorzej, jeśli chodzi o libido i ogólne samopoczucie. Zastanawiam się, czy to może mieć związek z tymi tabletkami, czy po prostu szukam przyczyny gdzie indziej. Czy ktoś z was miał podobne wątpliwości i konsultował to z urologiem, który nie zlekceważył tematu?
Warto dodać, że palma sabałowa działa w sposób dość zbliżony do niektórych leków blokujących reduktazę 5-alfa, które stosuje się w leczeniu łysienia czy przerostu prostaty. Mechanizm hamowania przekształcania testosteronu w DHT jest tutaj kluczowy i to prawdopodobnie te zmiany w neurosteroidach odpowiadają za objawy, które obserwujemy u wielu pacjentów. Często ludzie zapominają, że jeśli coś jest naturalne, to wcale nie oznacza, że jest obojętne dla naszego organizmu. Dobrze, że powstają takie artykuły, bo świadomość w tym temacie jest wciąż na bardzo niskim poziomie.
💬 Co sądzisz? Podziel się swoją opinią
Twój komentarz zostanie opublikowany po moderacji. Adres email nie będzie widoczny.